(120kB)

O muzeum


Góralska nuta Jarosława Kąkola

W podziemiach kościoła gimnazjalnego 7 grudnia była okazja posłuchać zespołu Małe Kino i jego lidera Jarosława Kąkola. To już przedostatni akcent Jesiennych Impresji z Muzeum Janusza Trzebiatowskiego.

Koncert zespołu, który gościł u nas na Chojnickiej Nocy Poetów, teraz – w nieco okrojonym składzie – miał poetyckie przesłanie i świetną muzyką. Zagrali Jarosław Kąkol (gitara i śpiew), Sebastian Adamczewski (gitara) i Michalina Putek (skrzypce, wokal). Jak mówi lider zespołu, grają muzykę nieobojętną. Nie smutną, tylko refleksyjną, bo smutny to jest „Biały miś”...Góral z Żywiecczyzny, którego rodzice wywodzą się z Milówki, a on sam jest związany z Węgierską Górką, przepraszał, że od czasu do czasu będzie akcentował „po góralsku”, czyli na pierwszą sylabę...Opowiadał, że w Węgierskiej Górce jest odlewnia żeliwa, w której i jemu kiedyś zdarzyło się pracować, a z której w całym kraju można spotkać np. hydranty sygnowane skrótem WG. Jego „mała ojczyzna” to kraina ścierania się różnych nacji, języków, tradycji i obyczajów, a wiatr historii wiał tutaj mocno i nie wszystkie wspomnienia są laurkowe...Samego wokalistę los też doświadczał i nie wszystkie drogi wiodły go od razu do muzyki takiej, jaką tworzy dziś. Zdarzało mu się w Węgierskiej Górce łoić z kolegą piwko, a potem i coś mocniejszego, a gdy poszli do niego, to w stodole okazało się, że jest ona wypełniona rzeźbami świątków, a właściwie tylko jednego z nich – św. Antoniego. Dlaczego? – A bo się pogubiłem i chciałbym się odnaleźć – brzmiała odpowiedź. Dlatego teraz w repertuarze zespołu jest też piosenka o św. Antonim. Są teksty pióra ks. Jana Twardowskiego, do którego Kąkol długo nie miał serca, bo to biedroneczki i króweczki bardzo mu nie pasowały...Ale się przemógł, jak się wczytał i teraz chętnie ks. Twardowskiego śpiewa. Ma też licencję na to, żeby to robić od spadkobierczyni jego praw autorskich.

Na poezję otworzyło Kąkola...wojsko. Bo to tam doświadczył największej traumy, gdy ścięto mu bujne i długie blond włosy i gdy przez trzy dni przestał być największym chojrakiem we wsi. Potem jednak się odłapał. I to tam właśnie przypadkiem trafił na tomik poezji Jana Lechonia, jeszcze z przedwojnia, pt. „Srebrne i czarne”. I tam znalazł wiersz z tak często przywoływaną frazą „Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczy główną...”, którego rozwinięciem jest odpowiedź, że to miłość i śmierć wyznaczają porządek życia. Miłość ocala od śmierci, a śmierć od miłości. Trzeba posłuchać, jak Kąkol to śpiewa, ciarki przechodzą po krzyżu...

Teraz starannie wybiera teksty, muzykę już ma w głowie, a potem trochę improwizują. Kiedyś grali jako Małe Kino progresywnego rocka, bywali w Jarocinie. Dziś to już inny etap. Bo poszli w inną stronę. I chyba im z tym dobrze. W każdym razie słucha się ich świetnie i jest nadzieja, że jeszcze do nas wpadną. Z nową płytą za pazuchą.

Tekst i fot. Maria Eichler 4057 Zespół Małe Kino w podziemiach kościoła w Chojnicach.

7

Mikołajki w baszcie

6 grudnia Muzeum Janusza Trzebiatowskiego okupowały dzieciaki ze wszystkich chojnickich szkół. Po raz kolejny placówka zaprosiła je na mikołajki. Szczególne, bo ze sztuką w roli głównej.

Gości przyjmowała przebrana za Śnieżynkę Julia Chabowska-Reca, a na każdym piętrze na małych i trochę większych czekały kartony, taśmy, farby, nożyczki i inne przybory, które mogły być pomocne w budowaniu domków „z piernika”. Bo tegoroczne zajęcia właśnie takie miały zadanie.

Na każdej kondygnacji inaczej zabierano się do dzieła i inne były artystyczne koncepcje, ale wszędzie z zapałem rozrywano i sklejano kartony, otulano je taśmami, malowano, spryskiwano „śniegiem” z tubki. Praca była zespołowa, a panie nauczycielki doglądające podopiecznych nie miały czasu na nudę, bo tyle się wciąż działo! Mikołajkowy nastrój wzmocniły czapeczki, które każdy mógł założyć przy wejściu, a na sam koniec naprawdę wkroczył do baszty Mikołaj z workiem pełnym słodkości dla każdego z uczestników. Nawet nie musiał za wiele pytać, czy dzieci były grzeczne, bo to oczywiste, że nikt nie rozrabiał, a na piętrach został wzorowy porządek!

Tekst i fot. Maria Eichler.

Julia Kamińska zaśpiewała w podziemiach 29 listopada w podziemiach kościoła gimnazjalnego słuchaliśmy recitalu Julii Kamińskiej, uczennicy I klasy w II LO. Koncert został przygotowany w ramach Jesiennych Impresji z Muzeum Janusza Trzebiatowskiego.

Julia wystąpiła z recitalem „Wyśniłam sen” złożonym z piosenek z musicali, m.in. takich jak Nędznicy czy Królowa Śniegu. To pierwszy jej taki występ, gdy na scenie jest tylko ona i towarzyszący jej pianista Bogdan Ciesielski, bez udziału innych solistów. Część z utworów wykonywała zresztą publicznie po raz pierwszy. Trema pewnie była, ale nadspodziewanie szybko Julia ją ujarzmiła i bardzo swobodnie królowała na scenie, przechodząc od tonów dramatycznych w stronę coraz bardziej lekkich i frywolnych. Jej głos brał nas w niewolę, a oszczędna „gra” aktorska pasowała jak ulał do charakteru repertuaru. Ale pod koniec Julia pokazała sceniczny pazur i przekonaliśmy się, że jest świetna także w jazzowych klimatach i że ma w sobie nie tylko seksapil, ale i komediowe zacięcie. – Ma talent – chwali Adam Zaremba, który uczył ją śpiewu. – Powinna się kształcić dalej. Wiem, że marzy o Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Dumny był tata – Tomasz Kamiński, a mama na tę okazję częstowała wszystkich tortem z dekoracją w postaci nutek i imienia córki. Kolejka z gratulacjami była bardzo długa i kto wie, może kiedyś będziemy z łezką w oku wspominać pierwszy recital przyszłej gwiazdy estrady... Powody do dumy mają także w Szkole Podstawowej nr 1, gdzie Julia rozpoczynała swoją przygodę z piosenką i gdzie została wypromowana.

Tekst i fot. Maria Eichler 3877 Julia Kamińska zachwyciła słuchaczy.

Krzysztof Starnawski i jego przygoda z jaskiniami

22 listopada w podziemiach kościoła gimnazjalnego gościł ratownik górski, nurek i miłośnik wypraw do jaskini – Krzysztof Starnawski. Na Impresje Jesienne z Muzeum Trzebiatowskiego zaprosili go organizatorzy tej imprezy.
Dla przeciętnego Kowalskiego eksploracja jaskiń i to na głębokości kilkuset metrów to czarna magia. Nie mówiąc już o tym, że nurkowanie to nader rzadkie hobby, choć niby jezior u nas jest pod dostatkiem. Starnawski przyznaje, że ma na tym punkcie hopla, do tego stopnia, że badanie jaskiń zajmuje mu prawie cały czas, bo w domu jest rzadkim gościem. A pokonywanie kolejnych metrów podwodnych dróg, by zaliczyć jak największą głębokość, pochłania mu czasem kilka lat! – Na ziemi już wszystko jest odkryte, a mnie kręci to, czego jeszcze nie znamy – wyznaje. – Najchętniej poleciałbym w kosmos, ale to już mi się raczej nie przydarzy. Więc pozostają mi jaskinie...
Dopowiada, że każda wyprawa, czy to do Czech, Albanii, Włoch albo Meksyku musi być perfekcyjnie przygotowana, że musi mieć supersprawny sprzęt, który często sam sobie podrasowuje, czy wręcz wymyśla, bo ma do tego smykałkę. Na filmach pokazuje specjalny namiot habitat czy działającą pod wodą wiertarkę...Obwieszony jak choinka, uzbrojony w komputery i inne cuda, jak np. podwodny skuter, wchodzi do wody z przeświadczeniem, że jest bezpieczny. A nieznaczne uczucie dyskomfortu sprawia mu jedynie przeciskanie się przez wąziutkie kanały pod wodą...Ale jak przejdzie głowa i miednica, to już z resztą nie ma problemu...
Za to oprócz adrenaliny ma jeszcze dodatkowy bonus. To, co widzi pod ziemią, jest nie z tego świata. Nacieki skalne, przepiękne stalaktyty i stalagmity, bajkowa sceneria wodnego świata wynagradza wszelkie trudy. Pokazał nam filmy i zdjęcia ze swoich wypraw i faktycznie, trudno się było nie zachwycić!
Z ciekawostek warto przytoczyć taką, iż Starnawski, by nie nudzić się w czasie wypływania na powierzchnię (czasami trwa to kilka godzin), opanował sztukę czytania książek – za pierwszym razem zabezpieczył ją zwiniętym z restauracji foliowym menu...No to ma chłop duży plus, że czyta. I to pod wodą!
Fascynujące spotkanie z bardzo ciekawym człowiekiem i ekstremalnie trudną dyscypliną przygotowała Adriana Połom, która wprowadziła nas w podwodne klimaty, notabene w podziemiach...

Tekst i fot. Maria Eichler 3686 Ada Połom nagrodziła autora prelekcji kwiatkiem

Krzysztof Buszman w podziemiach kościoła gimnazjalnego

15 listopada w podziemiach kościoła gimnazjalnego można było posłuchać wierszy Krzysztofa Buszmana. Był to kolejny punkt programu Jesiennych Impresji z Muzeum Janusza Trzebiatowskiego.
Pogoda taka, że nie chciało się nosa wychylać na zewnątrz, ale w podziemiach nieoczekiwanie tłumnie. Czy to czar poezji, czy chęć bycia razem wbrew listopadowej depresyjnej aurze? Poetę przedstawiła prowadząca z nim spotkanie Adriana Połom, a potem już on sam brał tomik za tomikiem i czytał swoje wiersze. Ma ich ponad tysiąc, trochę w szufladzie. Poza tym zapisuje też „złote myśli”. Tomików na koncie ze 12. Na tyle interesujących, że pochlebne opinie o jego pisaniu wydawali m.in. Agnieszka Osiecka czy Katarzyna Gaertner. Chętnie deklamowali jego wiersze znani polscy aktorzy, jak Krzysztof Kolberger czy Ignacy Gogolewski, muzykę pisali do nich wybitni kompozytorzy, m.in. Włodzimierz Korcz czy Jerzy Satanowski.
Buszman, pan po pięćdziesiątce, wygląda trochę jak hipis (ale zadbany), trochę jak Chrystus (ale inaczej odziany), głos ma pięknie modulowany i jak czyta, to trafia do słuchaczy (co jest raczej rzadkością, bo na ogół poeci robią krzywdę swoim wierszom, gdy sami mozolą się nad ich wysłowieniem). Jego wiersze nawiązują do klasycznych wzorców i są rymowane, więc ich śpiewność jest jakby naturalna. Zresztą sam poeta wyznał, że on nad wierszami raczej nie pracuje, one same wyskakują mu z głowy i nie wymagają na ogół żadnej obróbki. O czym pisze? Z upodobaniem o powinnościach człowieka, o jego marzeniach i przeznaczeniu. Jest trochę moralizujący, jakby chciał przypomnieć, że homo sapiens to jednak zobowiązanie do stawiania sobie wysoko poprzeczki. Jego wiersz „Takim być” trafił nawet do podręczników. Pomiędzy jednym wierszem a drugim był czas na trochę opowieści o sobie. Dowiedzieliśmy się więc, że trochę czasu spędził w Anglii i tam miał zaszczyt czytać swoje wiersze prezydentowi Ryszardowi Kaczorowskiemu (a ten najbardziej lubił tekst „W moim kraju...”), że na pięćdziesiątkę zafundował sobie podróż życia – wziął plecak i ruszył w trasę, by odwiedzić 50 miast, w których jeszcze nie był; że brał lekcje czytania u Kolbergera i poszło mu aż za dobrze, bo leciał „kolbergerem” ...
Tomiki i płyty można było nabyć, a autor chętnie wpisywał dedykacje, miał też czas na chwilę pogawędki.

Tekst i fot. Maria Eichler
3448 Krzysztof Buszman sam czytał swoje wiersze

Muzeum Janusza Trzebiatowskiego zaprasza na warsztaty artystyczne z malarstwa i rysunku dla osób powyżej 15 lat, które odbęd± się w dniach 10-11 wrze¶nia. Osoby zainteresowane udziałem w warsztatach proszone s± o kontakt telefoniczny z organizatorem - 664 493 384. Pod tym numerem można będzie uzyskać wszystkich szczegółowych informacji.

Liczba miejsc jest ograniczona. W przypadku większej ilo¶ci zainteresowanych organizator ma prawo dokonać wyboru uczestników na podstawie przykładowych prac plastycznych.

Muzeum Janusza Trzebiatowskiego oraz Chojnickie Centrum Kultury zapraszają na wystawę malarstwa Waldemara J. Marszałka pod tytułem „Wariacje na temat…”. Prace artysty można zobaczyć w Sali wystawowej Chojnickiego Centrum Kultury od 20 sierpnia do 9 września 2019 roku.

Waldemar J. Marszałek
Ur. 16. 02. 1960 r. w Dobrzycy na Środkowym Pomorzu. Studia: Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych (obecnie Akademia Sztuk Pięknych) w Gdańsku na kierunku grafiki użytkowej. Dyplom uzyskał w 1985 r. Od razu po studiach rozpoczął pracę pedagogiczną na uczelni, najpierw, jako asystent, obecnie profesor zwyczajny. W okresie studiów i przez wiele lat po ich ukończeniu uprawiał litografię i zajmował się projektowaniem graficznym. Od 1994 r. uprawia przede wszystkim malarstwo i rysunek. Od roku 2004 rozpoczął prace nad cyklem prac w technice cyfrowej. Ma na swym koncie przeszło sześćdziesiąt wystaw indywidualnych i udział w ponad trzystu ekspozycjach zbiorowych w kraju i za granicą. Mieszka i pracuje w Gdańsku.

Warsztaty twórcze z udziałem młodzieży, połączone z wystawą poplenerową, 18.09.2017.
Foto: Ariel Berndt, FUJIFILM Marek Hackert

Nocne malowanie dzieła z Mistrzem na aukcję charytatywną na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, 18.09.2017.
Foto: Maria Eichler

Koncert fortepianowy Gabrieli Szendzielorz-Jungiewicz, 17.09.2017.
Foto: Maria Eichler

Wernisaż wystawy Janusza Trzebiatowskiego "Medale czystej Formy", 16.09.2017.
Foto: Maria Eichler

VIII Dni Sztuki. Wieczór autorski Jana Sabiniarza, 15.09.2017.
Foto: Maria Eichler